O Once Upon a Stellar
W dniu otwarcia Studia STELLAR 22 marca 2026 roku ogłoszony został kolejny arena tour Hoshimachi Suisei - Once Upon a Stellar. Trasa miała obejmować pięć koncertów:
- 08.09.2026 Yokohama w K-Arena
- 09.09.2026 Yokohama w K-Arena
- 21.10.2026 Kobe w GLION Arena
- 07.11.2026 Nagoya w IG Arena
- 12.11.2026 Fukuoka w Marine Messe
Udało mi się wygrać bilety na cztery z nich. Na początku opiszę pierwsze dwa. Poprzedni wpis, ten o Supernova: Reboot, może przez współpracę z fanzinem, może po prostu trochę tak wyszło, wyszedł mi trochę sztywno. Postaram się, by ten był odrobinę lepszy.
Koszta
Nie wyszło najtaniej. Docelowo leciałem z lotniska w Mediolanie (MXP) z przesiadką w Pekinie. 2445 zł w obie strony, ale z uwagi na to, że 21.09 tajfun 25 (Dujuan) odwołał mi lot powrotny, musiałem dopłacić do przeniesienia lotu powrotnego. Również transfer w Pekinie z lotniska PKX na PEK okazał się nieco bardziej skomplikowany niż początkowo zakładałem. Skończyło się na taksówce, z uwagi na słabe godziny odjazdu międzylotniskowego autobusa wahadłowego.
Za same noclegi za dwa tygodnie w Japonii zapłaciłem około 3700 zł, z czego jedna noc w ryokanie kosztowała 600 zł.
Pozostałe wydatki, jak jedzenie i zakupy, udało się utrzymać na niższym poziomie niż podczas poprzedniego wyjazdu, więc ogólnie nie wyszło aż tak źle cenowo.
Przed koncertem
W przeddzień koncertu Hololic zorganizowało wydarzenie w Akihabara Entas o tytule Once Upon a Stellar - The Eve -, czyli wigilia przed nocą naszego wydarzenia. - The Eve - było wydarzeniem integracyjnym dla japońskich i zagranicznych fanów połączonych z imprezą DJ-ską, gdzie grano utwory Suisei i powiązane z nią remixy.
Akihabara Entas jest również trochę specjalnym miejscem dla Hoshiyomich. 19.05.2019 w tym właśnie lokalu odbył się koncert AZKi o tytule The Shitest Start. To właśnie podczas niego te siedem lat temu jako niespodziewany gość pojawiła się na nim Hoshimachi Suisei, zaśpiewała Tenkyuu, Suisei wa Yoru wo Mataide i ogłosiła, że dołączy do projektu INoNaKa Music. Na ścianie obiektu ciągle znajduje się jej autograf.
Wtorek przed koncertem
Przed koncertem miałem pełne ręce roboty. Po pierwsze, było gorąco i wilgotno, więc trzeba było unikać światła, jak tylko się dało. Dużym ratunkiem okazał się jeden znajomy, który wynajął hotel w pobliskim Hiltonie. To pewnie tylko dzięki niemu przeżyłem tę pogodę. Do Yokohamy wybrałem się już na 9:00. O 10:00 startowała sprzedaż limitowanej gazety w pobliskim FamiMarcie, kupiłem siedem egzemplarzy, z czego sześć później rozdałem znajomym.
Poza tym, jako że był to pierwszy koncert organizowany przez Studio STELLAR, wiele rzeczy było zorganizowane nieco inaczej niż zazwyczaj. Przede wszystkim, jeżeli chodzi o goodsy, to pojawiła się specjalna aplikacja Hoshimachi Suisei Live Goods, w której robiło się zakupy oraz dostawało kod QR po odbiór ich. Innej opcji nie było.
W tej samej aplikacji również mogliśmy gatchować nagrody w specjalnie przygotowanym pod ten koncert kuji-like loterii. Jeden los to tylko 880 JPY, a główną nagrodą był Takoyaki stolik. I bardzo cieszę się, że go nie wygrałem. Nie miałbym pojęcia, jak mam go przenieść do mojego kraju!
Dwie kolejne rzeczy były związane ściśle z Hoshiyomi Fanclubem, który uruchomiony był w tym samym czasie jak Studio STELLAR. Po pierwsze, w czasie pobytu na wydarzeniu w aplikacji możemy zebrać event stampy. Trzeba tylko udostępnić swoją geolokalizację. Po drugie, w specjalnym pawilonie używając naszego QR code'u mogliśmy odebrać limitowane karty Suisei. Niektóre z nich były z dodatkowym ręcznym podpisem.
I jeszcze przed otwarciem wejścia do środka K-Areny przeniesiono wszystkie flower standy w okolice głównego wejścia i pozwolono nam je obfotografować, by nie robić już zamieszania w środku. Przy reboocie był z tym związany niezły chaos.
Środa przed koncertem
Tak spędziłem przedkoncertowy wtorek. Jeżeli zaś o środę chodzi, to tym razem skupiłem się na dwóch rzeczach. Po pierwsze, chciałem zebrać zdjęcia reklam, które pojawiły się na stacji. W końcu do niektórych z nich dołożyłem małą cegiełkę. Udało mi się znaleźć pięć z sześciu.
Reklam było sześć; nie udało mi się więc jednej zlokalizować. Jeżeli o powyższe chodzi, to numerując je od lewej górnej w kierunku prawej strony i ku dołowi:
1. Organizatorem był DusTail, a ilustratorem Niharai (@nhachi88),
2. Organizatorem była botato, a ilustratorem iraifol (@iraifoil),
3. Organizatorem byli @Comet_Observers i Nagu, a ilustratorką AYAKA (@aya02ka),
4. Organizatorem był ryota (@riyota_hololive), nie udało mi się zlokalizować ilustratora w tym projekcie,
5. Organizatorem było SSC (@suiseiCheerClub), a ilustratorem Tomo Asami (@A_727Tomo).
Brakujący projekt był zorganizowany przez etoiles (@SuiHoshi0908) i zilustrowany przez Violet (@Violet_viora)
Drugim zajęciem była mini pielgrzymka. Suisei niedawno otworzyła konto na Instagramie i chyba chce, by jej Instagram był bardzo artystyczny. Postuje tam siebie w różnych lokacjach z rzeczywistości. Dwie z nich całkiem sprawnie udało mi się odnaleźć.
Once Upon a Stellar
Koncerty w K-Arenie w Yokohamie, mogącej pomieścić około 20 tysięcy osób, odbywały się w ciągu dwóch dni. Oba dni z wyjątkiem kilku fragmentów MC były prawie identyczne, dlatego opiszę oba w jednym wpisie, uwzględniając te różnice. Pierwszy dzień był niedostępny na platformach streamingowych. Miejsca wygrałem w fanclubowej loterii. Nie udało się ich ulepszyć do SS ani S, więc po prostu były A. Kolejno wtorek level 5 i środa level 7. Więc wysoko i daleko, z nie najlepszym widokiem. Ale od zawsze uważałem, że lepiej na koncercie być i wspierać ulubioną artystkę niż wybrzydzać, bo nie udało się wygrać SS miejsc i stać na wprost sceny. Może to dlatego, że nie jest to mój pierwszy koncert? A może to po prostu moje unikalne podejście.
Siedząc na miejscu, nie sposób było dostrzec wielkiej zasłony. To właśnie na niej - po tym, jak najnowsza Sui-pluszynka przedstawiła nam zasady obowiązujące na koncercie w krótkiej animacji - pojawił się cień gwiazdy wieczoru w świetle reflektora. Po kilku wersach utworu otwierającego, Primadonny, kotara opadła i ukazała nam się scena. Scena okazała się być wielkim zamkiem. Osiem tancerek wspomagających tańczyło razem z Suisei przed zamkiem. Dało się też dostrzec ośmiu muzyków. Czterech z nich na instrumentach dętych obok zamku. Czterech na pozostałych instrumentach stojących na zamku. Wrażenie niesamowite. Myślę, że zaskoczyło to każdego obecnego na koncercie! Po koncercie Houshou Marine, który odwiedziłem przed Spectra of Nova, a o czym nie pisałem na tym blogu, wiedziałem już, że K-Arena ma ogromne możliwości przygotowania sceny pod artystę. U Marine był to wielki statek. Podczas Supernova: Reboot byłem trochę zawiedziony tym, że dostaliśmy normalną scenę. Nadrobiła to oczywiście Suisei karoca. Tym razem karocy nie było. Tym razem przygotowanie sceny przebiło wszystko to, czego w ogóle mogłem się spodziewać. Po prostu nie wiedziałem, że coś takiego jest możliwe.
Po przywitanej gromkimi oklaskami Primadonnie nadszedł czas na kolejny nowy utwór. Był to oczywiście najnowszy utwór wykonany przez Hoshimachi Suisei - GUM&DROP. Ponownie z ośmioma dodatkowymi tancerkami nowa piosenka została zaśpiewana i zatańczona. Suisei mówiła wcześniej, że bardzo dużo ćwiczyła choreografię tego utworu. No i co trzeba przyznać, to to, że na żywo brzmi chyba lepiej niż w MV. Trochę zaskoczył mnie wybór dwóch kolejnych utworów: Je t'aime i Damn Good Day z kolejno pierwszego i drugiego albumu. Po tak "nowym" starcie zwyczajnie nie spodziewałem się powrotu do tych starszych utworów.
Podczas pierwszego MC Suisei przypomniała widzom, że jest to jej pierwszy koncert od utworzenia Studia Stellar. Dodatkowo pierwszy dzień miał być specjalny, ponieważ nie był w żaden sposób streamowany. Wspomniała, że chciała dostarczyć nam też doświadczenie tego typu. Pochwaliła się swoim zamkiem, pytając uczestników koncertu, czy nie jest on wspaniały. Odpowiedział jej okrzyk zachwytu. Wskazała też na samą górę zamku na obiekt, który mi przypominał trochę astronomiczne Oko Saurona. Nazwała ten obiekt Astrolabe. Podczas tej przerwy od piosenek wykonaliśmy jeszcze znany call&response "Kyou mo Kawaii". W tym momencie też podczas dnia drugiego skończyła się darmowa część dla osób oglądających koncert na platformie YouTube.
Tenkyuu, Suisei wa Yoru wo Mataide było następną piosenką. To podczas niej w tle na ekranie pojawiały się coraz to większe komety. Lub coraz to więcej komet. Zielone światła wypełniające salę zapowiadały utwór Mou dou natte mo ii ya, a podczas kultowego już Caramel Pain zarówno scena, jak i penlighty widowni stały się różowe.
Setlista powinna być gdzieś tu obok widoczna. Każdy z utworów do Debutante Ball wykorzystywał zamkową scenę i wielki ekran za nią. Suisei do tego czasu występowała w nowym stroju, przygotowanym specjalnie dla aktywności związanej ze Studiem Stellar. Właśnie wspomniane wcześniej Debutante Ball było momentem, w którym Suisei zniknęła ze sceny i przeniosła się na ekran, niejako "wewnątrz zamku", gdzie otrzymując nowy stylizowany na księżniczkę strój, zaśpiewała piosenkę, idąc po schodach do góry wewnątrz swojego zamku. Wyszła na balkon, z którego zaśpiewała kolejno Moonlight i My Happy Transmission. Tutaj też pojawił się pewien mankament. No właśnie, zamek został zaprojektowany w taki sposób, że z przodu miał wystającą wieżyczkę. Moje miejsce siedzące pierwszego dnia znajdowało się prawie maksymalnie z prawej strony widowni - wieżyczka zasłaniała mi cały górny ekran. W lepszej sytuacji byłem drugiego dnia, ale nie ukrywam, że był to dość spory minus projektu. Podobne zażalenia pojawiły się pierwszego dnia, gdzie część miejsc SS była zasłonięta przez kamerę. To zostało poprawione na dzień drugi, a osobom, których to dotyczyło, Studio STELLAR wysłało maile i w ramach rekompensaty dostarczyło bilety SS na inne przedstawienia.
Po skomponowanym przez Natoriego Moonlighcie a przed następną piosenką pojawiło się MC, podczas którego Suisei pokazała nam się jako księżniczka i zaczęła używać rodzaju mowy, który w Japonii pasuje do takich młodych dam. Wykonała też kilka różnych póz, które między dniem pierwszym i drugim różniły się od siebie.
Setlista
- Primadonna
- GUM&DROP
- Je t'aime
- Damn Good Day
- Tenkyuu, Suisei wa Yoru wo Mataide
- Mou dou natte mo ii ya
- Caramel Pain
- Debutante Ball
- Moonlight
- My Happy Transmission
- Kireigoto
- TEMPLATE
- Syakunetsu nite junjou (wii-wii-woo)
- AWAKE
- Pathfinder
- Orbital Period
- GHOST
- Stellar Stellar
- Soiree
- Bibideba
No, ale ta wspomniana wieżyczka przeszkadzała mi tylko przez dwa utwory, już na Kireigoto Suisei wróciła do głównego dolnego ekranu. Już podczas kolejnego utworu Template zaczęło robić się gorąco. Wybiliśmy szyby w naszym zamku, chwilę później podczas Wii-wii-woo podpaliliśmy go, by podczas kolejnych utworów zatopić go pod wodą i odbudować. AWAKE utopiło go pod wodą. Wspomniany na początku koncertu przez Suisei Astrolabe zmieniał się, zarówno kolorystycznie, jak i pod względem tego, czym był. Pathfinder tym razem był bez megafonu, widownia razem z Suisei śpiewała potężne "woo wooo" na wstępie piosenki. W takich chwilach czuję jedność z tym fandomem i z innymi fanami.
Kolejne MC, podczas którego Suisei niewątpliwie była zmęczona. Po takiej serii ciężkich piosenek chyba każdy by był. Kolejny raz doceniła pracę Studia Stellar, zwłaszcza nad tą konkretną sceną. Trzeba im to oddać. Ta scena była niesamowita. Po MC zamek został odbudowany i została zapowiedziana następna piosenka.
Orbital Period dalej robi niesamowite wrażenie na żywo. Po nim GHOST chyba jedna z moich ulubionych piosenek, która niesie ze sobą niesamowity ładunek - zwłaszcza patrząc na to, że słowa do niej napisała samodzielnie. Jej tekst ma dla mnie ogromny ładunek emocjonalny. Szczególnie gdy pomyślę o tym, jak dobrze oddawał sytuację Suisei w chwili powstania utworu i jak nadal jest adekwatny, biorąc pod uwagę chociażby MC w trakcie Spectra of Nova. Stellar Stellar było kolejne. Kultowa już piosenka, mówi się, że nie ma koncertu Hoshimachi Suisei bez Stellar Stellar i tym razem też nie mogło być inaczej.
Ostatnie MC i zapowiedź dwóch ostatnich piosenek. Głośne "Eeeeee!" z widowni. Hoshimachi Suisei pozwoliła nagrywać swój występ podczas Soiree. Tancerki wróciły na scenę. Wykonały taniec. Soiree często kończyło koncerty, ale tym razem było inaczej. Brakowało w końcu jeszcze największego hitu Suisei. Koncert zakończyła Bibideba, podczas której najbardziej poruszające momenty były powtarzane i mogliśmy razem tańczyć i śpiewać je z artystką. Encore'u nie było. Tak zakończył się dzień pierwszy. Dzień drugi był w większości, tak jak już pisałem, bardzo podobny. Różnice były na poziomie MC. Zdecydowanie nie mamy się o co martwić. Hoshimachi Suisei pod - a może właśnie nad - Studiem Stellar może zajść naprawdę daleko.
Źródło: Kotelski
Po koncercie
Po pierwszym dniu koncertu wybraliśmy się na afterparty w pobliskiej izakayii. Zebraliśmy się w około czterdziestoosobowej grupie z serwera Hoshimachi Suisei's Hoshiyomi. Wykupiliśmy sobie skromny course nomihoudai i tabehoudai - pijesz i jesz ile chcesz. No i zaczęliśmy świętować. Głośne okrzyki, dyskusje pokoncertowe, napoje procentowe i dobra zabawa. Interakcje z innymi fanami cenię sobie równie mocno co inne aspekty takich podróży, dlatego bardzo się ucieszyłem, że mogłem spotkać dawno niewidziane twarze. To jest ten moment, kiedy mimo tego, że spotykam tu fanów z całego świata, to mamy wspólny język. I wcale nie chodzi o angielski. A propos spotykania fanów z całego świata - dosłownie tydzień wcześniej na festiwalu Hikari w Polsce poznałem siostrę jednej z osób, obok której siedziałem na naszym afterparty. Świat doprawdy jest mały!
Seichi Junrei - Shodoshima
Od premiery Hoshi wo Miru Shoujo zawsze chciałem to zrobić. Wybrać się na pielgrzymkę śladami tej piosenki. Tym razem co prawda do Kazachstanu się nie udało. Ale w MV pojawiają się kadry z Shodoshimy i to je spróbowałem odtworzyć. Nie udało mi się w ograniczonym czasie znaleźć wszystkich, ale mam nadzieję, że udało się możliwie dużo i odwiedzić i obfotografować! Do zdjęć przygotowałem się w sposób trochę inny niż dotychczas i jestem z tego bardzo zadowolony.
Tak jak wspomniałem, większość MV dzieje się na terenie Kazachstanu oraz Uzbekistanu i Turkmenistanu. Mam te lokacje zaznaczone na specjalnej mapce, ale w tym wypadku bardziej po drodze było mi odwiedzić te lokacje, które pojawiają się w formie kadrów przypominających zdjęcia podczas piosenki. One wszystkie dzieją się na Shodoshimie. Z pierwszej serii sześciu kadrów... pierwszy przegapiłem, bo na ekranie jest tylko ułamek sekundy. Ten kadr oraz kadry drugi i trzeci zostały wykonane na promie o nazwie Olive Ferry z Takamatsu do Tonosho portu. Dlatego nadłożyłem drogi i pojechałem do Takamatsu na Shikoku, by popłynąć na Shodoshimę właśnie stąd. Czwartego kadru nie udało mi się znaleźć. Podejrzewam, że miejsce to znajduje się w Maze Town w Tonosho, ale jest to całkiem spory labirynt. W Internecie również nie widziałem, by ktoś go odnalazł.
Drugie zdjęcie "ze zdjęciem" wykonane jest w złym momencie podróży promem. Krajobraz nie jest perfekcyjny. Posiadam również zdjęcie w odpowiednim momencie, ale nie udało się go tak fajnie skadrować, więc zdecydowałem się na publikację tego zdjęcia. Aby poprawnie odtworzyć kadr, zdjęcia muszą zostać wykonane pod koniec podróży promem z Takamatsu do Tonosho. W momencie, gdy prom wchodzi w zakręt, powinna być idealna okazja. Piąty kadr znajduje się prawdopodobnie w górach w okolicy tak zwanego Nakayama Terraced Rice Fields. Podczas tej wycieczki nie udało mi się tam pojechać. Te trzy ujęcia z tego fragmentu MV, których nie udało się złapać, są poniżej:
Ostatni szósty kadr znajduje się na drodze z Tonosho do miasta Shodoshimy. To mały i niepozorny park przy drodze, który zawiera dwie zabawki dla dzieci. Jedna z nich znalazła się w naszej MV. Obok słonika widoczny jest podobny lew. Ustawiłem się mniej więcej przed jego twarzą, by uzyskać taki kadr. To raczej miejsce, w które trzeba specjalnie przyjść, jest raczej nie po drodze. Ja wysiadłem wcześniej z autobusu i trochę się przespacerowałem.
Kolejna seria kadrów w tym stylu składa się z trzech zdjęć. Pierwsze z nich wykonane jest na parkingu obok Marunaka marketu w Tonosho. Trzeba stanąć na parkingu i spojrzeć nieco w kierunku gór. Miejsce jest łatwe do znalezienia po znakach poziomych na drodze. Drugiego z tych trzech zdjęć nie wykonałem. Początkowo planowałem je zrobić przesiadając się na busa w 24nohitomi movie studio, ale niestety jeden bus mi uciekł, a one na tej wyspie za często nie jeżdżą, więc musiałem je odpuścić. Trzecie zdjęcie w tej serii również jest niewykonalne, bo znajduje się ono wewnątrz Tonosho Junior High School. W klasie. No to jest pewna nieprzekraczalna granica, jeżeli chodzi o robienie takich zdjęć.
Następne dwa zdjęcia przedstawiają Suisei w dwóch lokacjach. Pierwsza z nich to wspomniane wcześniej 24nohitomi movie studio. Jest to obiekt w stylu ery Showa, w którym kręcone było właśnie kultowe 24 eyes z 1954 roku. Jest to film na podstawie książki o tym samym tytule autorstwa Sakae Tsuboi, która urodziła się i dorastała na Shodoshimie. Samo zdjęcie zostało wykonane na terenie repliki szkoły, w której kręcona była akcja filmu. Konkretniej w pokoju nauczycielskim. Okno i drzwi otworzyć musiałem sobie ręcznie i mam nadzieję, że nikomu to nie przeszkadzało. Drugie zdjęcie ponownie znajduje się na terenie Tonosho Junior High. Byłem w stanie dostrzec to drzewo, za którym ukrywa się Suisei, patrząc na szkołę. Znajdowało się jednak na terenie obiektu, więc pozwoliłem sobie na zrobienie tylko zdjęcia spoza terenu szkoły.
Ostatnia seria obejmuje trzy zdjęcia. Dwa z trzech to najbardziej rozpoznawalne lokacje na Shodoshimie - Angel Road i Greek Windmill. Trzecia - właściwie drugie w MV - to most w Tonosho przy Dobuchi Strait. Z Angel Road problem miałem taki, że odpływ przy zachodzie słońca był na tyle słaby, że droga się nie pojawiała. Natomiast rano słońce było w niewłaściwej pozycji. Zdecydowałem się na publikację zdjęcia z zachodem słońca, bo moim zdaniem wygląda ono obłędnie dobrze. To chyba moje ulubione zdjęcie z całej tej pielgrzymki. Samo zdjęcie wykonywane jest na górce przed samym Angel Road, raczej łatwo znaleźć odpowiednie miejsce. Greek Windmill robiłem niestety w dzień - w nocy bardzo ciężko bez własnego samochodu byłoby mi wrócić do hotelu. Może kiedyś wrócę i zrobię bardziej "poprawne" zdjęcie. Jeżeli chodzi o Dobuchi Strait, to ustawiając się po drugiej stronie pasów i czekając na odpowiednie światło na przejściu bardzo łatwo jest wykonać to zdjęcie.
Rock in Japan Festival
Kilka dni przed moim wylotem odbywał się jeszcze Rock in Japan Festival. Hoshimachi Suisei została zaproszona jako gość trzeciego dnia tego festiwalu. Jej koncert odbywał się więc dnia 19.09.2026 o godzinie 19:45. To mainstreamowy festiwal muzyczny ze stajni rockin'on - tej samej, która zaprosiła ją na Countdown Japan 2425 - koncercie, o którym pisałem przy okazji artykułu o Spectra of Nova.
Rock in Japan Festival odbywa się w Chibie przy stacji Soga w Soga Sports Park. Składał się z czterech scen - Grass Stage, Lotus Stage, Park Stage, Hillside Stage. Pierwsze dwie były naprawdę duże, trzecia i czwarta były mniejsze, ale ciągle bardzo duże. Suisei zaśpiewała na Hillside Stage jako artystka zamykająca ten dzień festiwalu. Podobnie jak w wypadku Countdown Japan - Rock in Japan Festival jest niesamowicie gatekeepowanym wydarzeniem. Bez japońskiego numeru telefonu, bez aktywowanego konta, bez weryfikacji twarzy - nie da się zapisać na loterię na to wydarzenie. Mnie i kilku innym osobom się udało zapisać i wygrać bilety. 19.09.2026 więc obudziłem się rano i ruszyłem w podróż na stację Chiba, gdzie specjalnymi festiwalowymi autobusami zostałem przetransportowany do Soga Sports Parku. Oczywiście po odstaniu ponad trzydziestu minut w kolejce do autobusu. Wydarzenie jest ogromne. Przez wszystkie pięć dni festiwalu - tajfun odwołał ostatni dzień - przewinęło się przez nie ponad dwieście tysięcy ludzi. Spędzałem czas pomiędzy budkami z jedzeniem, budką z coolishem, na rozmowach ze znajomymi i na koncertach takich wykonawców jak KANA-BOON, Novelbright czy CHiCO with Honeyworks. Hoshimachi Suisei była ostatnim występującym tego dnia.
Koncerty na takich festiwalach są krótkie, również Suisei zamknęła się w sześciu piosenkach i dwóch MC. Nie jest to wiele, ale z tego, co wiem, przyciągnęła ogromny tłum. Przynajmniej tak mówili mi znajomi. Ja tłumu nie widziałem. Na imprezach spod tej marki możliwe jest wygranie tak zwanego front rowu w dodatkowej loterii. Udało mi się wygrać front row na koncercie Hoshimachi Suisei. Moje miejsce było w pierwszym rzędzie, numer 21. Prawie idealnie na wprost artystki. Choć w mojej koncertowej karierze na koncertach Suisei pierwsze rzędy miałem już dwukrotnie w przeszłości - Spectra of Nova Fukuoka i Countdown Japan 2425 - to nigdy nie były to tak dobre miejsca. No i co mogę powiedzieć. To robi robotę. Wrażenia są niesamowite i niezapomniane, atmosfera też. Szczerze mówiąc, zazwyczaj podczas koncertów myślę dość sporo. Tym razem udało mi się kompletnie wyłączyć i enjoyować show.
Setlista
- Stellar Stellar
- Mou dou natte mo ii ya
- MC
- Primadonna
- GUM&DROP
- MC
- Soiree
- Bibideba
Ale może kilka słów o samym koncercie, a nie tylko o tym, jak dobre miejsce udało mi się wylosować. W przeciwieństwie do Countdown Japan 2425 na tym koncercie podczas próby i soundchecku Suisei nie zaśpiewała bonusowej piosenki. Podczas próby ćwiczyli przede wszystkim muzycy. Sam koncert zaczął się wyjątkowo od Stellar Stellar. Artystka wystąpiła w nowym stroju dedykowanym dla pracy pod Studiem Stellar. Widownia bawiła się znakomicie klaszcząc i wznosząc odpowiednie okrzyki zarówno podczas pierwszej piosenki, jak i podczas następnego Mou dou natte mo ii ya. Z pierwszego rzędu ciężko było mi zweryfikować, czy publiczność używała penlightów - ja bawiłem się w "rockowym" stylu. Tylko dłońmi.
Po dwóch piosenkach przyszła kolej na pierwsze MC, podczas którego Suisei podziękowała Rock in Japan Festival za zaproszenie oraz przywitała publiczność w swoim zwyczajowym stylu. "Kyou mo kawaii". Wspomniała też o deszczu, gdyż cały festiwal z uwagi na zbliżający się tajfun był bardzo deszczowy. Właściwie co godzinę na około pięć minut trzeba było wyciągać płaszcze przeciwdeszczowe. A Hillside Stage pewnie powinien zmienić nazwę na Hillslide Stage. O wywrotkę było bardzo łatwo.
Następne usłyszeliśmy dwa kolejne i nowe utwory, Primadonna i GUM&DROP. Po ich wykonaniu odbyło się kolejne MC.
Na zakończenie dostaliśmy Soiree oraz jako ostatnią piosenkę Bibidebę. Podobnie jak w wypadku Once Upon a Stellar, podczas tej ostatniej piosenki Suisei zachęcała fanów do wspólnego śpiewania słów Bibide babide boowa, co na festiwalu tego typu dało bardzo fajny efekt. Tak samo jak na każdym innym koncercie podczas Rock in Japan Festival 2026 - encore'u nie było. Spotkanie z artystką było krótkie, ale dzięki niesamowitej atmosferze festiwalu i świetnemu miejscu w pierwszym rzędzie na pewno pozostanie w mojej pamięci na długo. Po wszystkim wyjście z terenu Soga Sport Parku zajęło mi ponad godzinę. Tłum był ogromny.
Źródło: rockin'on.com
Podsumowanie
Pierwszy raz naprawdę kopnęło mnie w dupę tanie podróżowanie. Air China odwołało mi lot z HND do PEK z uwagi na tajfun. Za przełożenie mojego Wizzaira z MXP musiałem dopłacić 300 zł; straciłem dwa dni wolnego w pracy - a za wolne mi nie płacą. No cóż, musiał być ten pierwszy raz. Następny lot, który posłuży do przygotowania dalszej części tego wpisu - a zdecyduję się prawie na pewno na ten sam format, co w wypadku Spectra of Nova - znowu mam przekombinowany i tani. Oby wszystko poszło zgodnie z planem tym razem.