Seichi Junrei 2024
Wpis początkowo miał zawierać w sobie przede wszystkim relację z Hololive FANCY PARTY x Tokyo Joypolis, ale loterię na event tradycyjnie już - przegrałem. Z uwagi na skalę eventu tutaj nawet nie było zbytnio miejsca, by w jakiś sposób mógło mi spaść z nieba. To wydarzenie miało tylko sześćdziesiąt miejsc - dalej mnie zastanawia jak niektóre twitterowe osobistości wygrywają takie rzeczy. Chyba po prostu trzeba więcej postować na tej platformie, by wygrywać loterie. W Tokyo Joypolisk w czasie mojego wyjazdu poza datami Meet&Greet dalej coś będzie się dziać, więc przynajmniej tyle dobrego. Do kupienia będzie mercz (pewnie sold out), odbędzie się specjalny pre-recorded minilive, będzie trochę tematycznego jedzenia, więć pomyślałem, że i tak polecę.
No, ale jako że lecieć miałem tak czy siak, tym razem trochę na dłużej niż ostatnio to postanowiłem zrobić sobie pielgrzymkę do miejsc świętych dla Hoshiyomich. We wpisie postaram się zlokalizować i pokazać miejsca, które znane mogą być z MV-ek piosenek Suisei, lub które znane są z tego, że Suisei tam była. Nazwa wpisu, "seichi junrei" (聖地巡礼) to właśnie wyprawy do miejsc uznawanych za święte.
Standardowo, wpis nie będzie opowiadać o rzeczach, które w Japonii warto zwiedzić czy zobaczyć. Blogów o tematyce podróżniczej jest pełno i nie mam ambicji by postować o japońskich zamkach, wieżowcach czy świątyniach. Skupię się na opisie miejsc świętych oraz na eventach, które w jakiś sposób dotyczyły Hoshimachi Suisei. Tym razem też pominę kwestie zakupów merczu. W przyszłości mam nadzieję uda mi się trochę sprawniej opisać to w osobnym artykule.
A, jeszcze jedno. Z uwagi na to, że jestem coraz większym kozakiem w tego całego HTML-a, oraz z uwagi na to, że zdjęć w tym wpisie jest znacznie więcej niż zazwyczaj to zmniejszyłem wszystkie obrazki do paskudnych rozdzielczości. Jak chcecie, któryś zobaczyć to wystarczy w niego kliknąć. Załaduje się w większej. Moja mała stronka nie wytrzymałaby tego, jakby każdy z nich miał się od początku ładować. Wybaczcie mi to.
Koszta
Największym wstępnym kosztem wycieczki był samolot, za który musiałem dać 3600zł. Przeglądałem oferty przez około miesiąc i koniec końców zdecydowałem się na lot Air China z przesiadką w Pekinie. Rozważałem jeszcze nas rodzimy polski LOT, ale... z Pragii do Tokio z przesiadką w Warszawie. W ten sposób za lot zapłaciłbym 4100zł zamiast 5100zł. Niesamowite są czasem ceny biletów lotniczych.
Pozostałe koszta to;
Hostele: wyszło osiem obiektów (Tokio, Osaka, Kyoto, Okinawa, Okinawa, Okinawa Tokio, Tokio) i około 2000zł na głowę za 24dni,
Transport wewnątrz kraju: 800zł za samoloty Tokio -> Osaka -> Okinawa -> Tokio,
Komunikacja miejska: Dużo, nie ma co ukrywać, transport miejski w Japonii jest drogi i sprawny. Dziennie wychodziło od 600jpy do 1000jpy.
Jedzenie: Jedzenie akurat jest tanie. Za posiłek obiadowy zapłacimy około 1000jpy.
Zakupy: nie chcę o tym myśleć. Wydałem dużo za dużo.
Przed wyjazdem
Jeszcze przed wyjazdem pojawił się pierwszy problem. Wygląda na to, że albo mam grube palce, albo nie odróżniam miesiąca June od July. Na najdłuższy, 14 dniowy pobyt w Tokio zarezerwowałem hostel w datach 27.06-11.07, czyli dokładnie miesiąc wcześniej niż chciałem. Oczywiście, zarezerwowałem go bezzwrotnie, bo przecież nie będę płacić zawrotnego 60zł więcej. Czy właśnie straciłem 2200zł? No, na to by wyglądało, gdyby nie to, że właściciel hostelu zgodził się na przebookowanie terminu. Trzeba było tylko trochę pomęczyć się z nim na czacie, wykonać z trzy-cztery telefony do Booking.com, zjeść tonę stresu. Na szczęście po raz kolejny mam chyba więcej szczęścia niż rozumu i wszystko skończyło się dobrze. Jedyny minus to to, że na ostatnią noc musiałem szukać innego hostelu, bo przełożyć udało się tylko na 27.07-10.08... Tylko po to, by następnego dnia pan Japończyk zwrócił uwagę na to, że booking.com jednak anulował mi rezerwacje i zwrócił pieniądze. Po tym wszystkim zdecydowaliśmy się na inny hotel.
Sporo osób pytało mnie też jak przebiegała podróż Air China. I mogę powiedzieć tyle, że to normalny przewoźnik jak każdy inny. Dają na loty do Japonii dwie walizki po 23kg, specjalnie ich nie mierzą - moja była nawet przekraczająca dozwolone wymiary, ale nikt się nie zorientował. Tylko przesiadki w Chinach to tragedia. Podczas jednej z nich - akurat trafiło mi się jedenaście godzin, ale sam sobie taką wybrałem - zdecydowałem się wyjść zwiedzić Pekin. Drugi raz pewnie tego sobie nie zrobię. Pekin zostawił raczej u mnie więcej negatywnych wrażeń niż poztywnych. No i jeszcze jedna sprawa, jedzenie w locie z Pekinu do Warszawy było po prostu niedobre. Dostałem jakiś kleik z ryżu i miałem to jeść. Duży minus dla Air China za kleik z ryżu.
Eventy
Zanim przejdziemy do faktycznych pielgrzymek opiszę inne aktywności związane z Hoshimachi Suisei, na które trafiłem w czasie podróży.
Tokyo Joypolis
Event, który postanowiłem zaliczyć już dzień po przyjeździe do Tokio to tegoroczna kolaboracja Tokyo Joypolis x Hololive nazwana FANCY PARTY, w której brały udział przedstawicielki czwartej generacji oraz Hoshimachi Suisei. Joypolis to 'zamknięty' park rozrywki SEGA, kolaboracja z Hololive kończyła się 21.07.2024, więc biorąc pod uwagę, że zaraz planowo miałem lecieć do Osaki, trzeba było udać się tu jak najszybciej. Atrakcje jakie oferuje Tokyo Joypolis to rollercastery, kolejki różnego typu, również takie trochę bardziej fabularne, ufocatchery, loterie i wiele więcej. Z pełną rozpiską możecie zapoznać się na ich stronie, wystarczy użyć ulubionej wyszukiwarki i wpisać tam Tokyo Joypolis
Kolaboracja z Hololive, nazwana FANCY PARTY składala się z kilku rzeczy, można się z nimi dokładniej zapoznać tutaj. Oczywiście, jeżeli strona jeszcze będzie istnieć w momencie, kiedy czytacie ten wpis.
Przede wszystkim, trzy razy dziennie odbywał się specialny minilive na głównej scenie Joypolis. Czyli mini pre-recorded koncert od wszystkich dziewczyn biorących udział w kolaboracji.
Ekran był faktycznym szkłem do wyświetlania hologramów, na samej scenie również widać ciekawe efekty świetlne. Nie wolno było nagrywać, więc nic takiego nie mam, ale trochę przypominały mi to białe miasto z kostek w Nier:Automata, oczywiście nic tam nie wystawało i nie chowało się, po prostu efekty świetlne obok ekranów tak się zachowywały, że skojarzyły mi się z tym. Ponadto z boku widoczne były dwa dodatkowe ekrany, gdzieś na poniższych zdjęciach widać ich fragment. W tle widać było też staff-sana, który co jakiś czas zachęcał do klaskania czy machania penlightem. Przed samym minilive'em czekała nas ponad dziesięcio minutowa reklama tego co w Joypolis można robić w trakcie trwania collabu.
Pierwsza wystąpiła Amane Kanaty i zaśpiewała Knock it out!.
Tsunomaki Watame śpiewająca What an amazing swing.
Kolejny występ należał do Himemori Luny z Guru Guru @ Mawaru @ Mawa Luna.
Tokoyami Towa i Raimei.
No i kometka oczywiście z Bibidebą.
Ciężko powiedzieć, że było tłocznie, kolaboracja zaraz już miała się kończyć, był też środek tygodnia, ale kilka osób przychodziło specjalnie na koncert. Muszę powiedzieć, że jak na taki mini live to koncert był całkiem dopracowany. Wiadomo, był prerecorded, ale mimo ciągłych wrzasków z okolicznych kolejek dobrze było słychać piosenki. Bawiłem się całkiem nieźle wraz z okolicznymi Holofanami. Finalnie koncert obejrzałem dwa razy i kurczę, trochę żałuję, że nie widziałem go trzeci raz. Na pewno lepiej zapisałby się w pamęci.
To oczywiście nie wszystko co Joypolis miało do zaoferowania.
Na terenie obiekty była kafelka z tematycznym jedzeniem. Zamówiłem Suisei napój i Suisei churros. Jedzenie smakowało dokładnie tak jak sobie wyobrażałem, churros był słodki i barwił na niebiesko, a smak Suisei napojów najwidodoczniej jest lekko kwaśny. Do każdego zamówione produktu dostawało się losowego coastera. Właściwie od razu dostałem Suisei, więc nie musiałem już zamawiać kolejnych churrosów.
Jakby komuś było mało to obok sklepu z merczem była też lodziarnia, z lodami o smakach gen4 i Suisei. Do każdego zamówienia dodawany był spinacz w odpowiednim smaku.
Poza tym za carnival pointsy dało się wziąć udział w losowaniu, trzeba było tylko wymienić jeny na specjalną Joypolis walutę. To tutaj dropiły eventowe keychainy i inne bajery.
Na terenie całego Joypolis rozmieszczone były ekrany, do których jak podeszliśmy wymawiane były kwestie dialogowe i można było zrobić sobie zdjęcie z vtuberką.
Moja ulubiona część każdej kolaboracji - kartony. Mówię poważnie, uwielbiam kartony z Suisei, marzę o własnym.
Sklep z merczem, dostępny zaraz przy wejściu
Każda z kolaborujących Hololive'ek wymawiała kilka kwestii na głośnikach w Joypolis. Suisei zapraszała między innymi na special mini live, witała nas w Joypolis i zapraszała do brania udziału w różnych atrakcjach.
Shiraken Collab @ Gratte
Jeszcze tego samego dnia, którego byłem w Joypolis wybrałem się do Gratte w Animate w Ikebukuro. Gratte to kawiarnia, która znajduje się przy Animate'ach, i w której odbywają się collaby z różnymi seriami, do 21.07.2024 odbywał się collab z Shirakenkami, czyli z Flare, Noel, Miko, Polką i Suisei. Niestety, zanim dotarłem do Ikebukuro było już po 19:00 i Gratte było zamknięte. Zapakowałem więc tylko do koszyka trochę collabowego merczu. Niestety kupiłem też ciasto z Suisei i cały mercz wraz z ciastkiem został zapakowany do Tax Free torby, której prawnie nie mogłem otworzyć na terytorium Japonii. Oczywiście, musiałem dowiedzieć się, czy dalej muszę kupować gatchowalny mercz, czy itemy z Suisei już są w moim posiadaniu, więc trochę torba się przez przypadek otworzyła. Ciastka nie zjadłem, prawa nie złamałem! W faktycznym collabie udało mi się wziąć udział dopiero w Gratte w Osace, kilka dni później - spróbowałem tam zarówno ciastka jak i napoju z podobizną Hoshimachi. Smakowo napój był strasznie cokolwiek - do wyboru była kawa lub herbata - ale pianka z podobizną Suisei była pyszna. O ciastku mogę powiedzieć tylko tyle, że jest ciastkiem i dalej mam jedno takie ciastko do zjedzenia - już w Polsce wypakowałem je z tax free torby. Mercz jaki był dostępny w ramach kolaboracji to breloczki, przypinki, acrylic standy i oczywiście podkładki pod napój - do każdego zakupionego towaru dawana losowa. Te akurat były akryliczne, więc całkiem nieźle. Pozostałe rzeczy można było zakupić w sklepie.
A, no i jeszcze jedno, Gratte jest bardzo gaijin friendly kawiarnią, bo wszystkie zamówienia robimy z interaktywnego panelu dotykowego, w którym chyba nawet był język angielski. A jeśli go nie było, to panel był tak prosty w obsłudze, że każdy sobie z tym poradzi.
Hololive Reve
Na tym evencie akurat nie byłem, bo zakończył się dwa dni przed moim przyjazdem, czyli 15.07.2024. Tylko o nim wspomnę. Rusza nowa kolekcja mody sygnowana postaciami z Hololive, w pierwszym rzucie reklamowały ją Miko, Suisei, Iroha i Aki. Wyglądało to mniej więcej tak: Mi niestety nie udało się udać, ale w internecie można znaleźć sporo zdjęć jak wyglądała kolaboracja. Mercz też byłdo zakupu online, więc specjalnie mi nie zależało. Szkoda tylko, że nie mogłem zobaczyć kolabowych kartonów. I podpisów, bo z tego co mi wiadomo to też były na miejscu.
Hololivecity 2024
Coroczna kolaboracja z parkami rozrywki. W tym roku zaczęła się od Tokyo Dome City, parku rozrywki położonego zaraz obok Tokyo Dome. Każdy park rozrywki, z którym podjęta jest kolaboracja dostaje inny zestaw Holoszek. Dla Tokyo Dome City w tym roku były to Fuwamoco, Koyori, Towa, Azki, Aki i Suisei.
Szczegóły możecie zobaczyć tutaj, tak długo jak ta strona jeszcze istnieje.
Poza, oczywiście, sklepem z unikalnym merczem, wydarzenie składało się z kilku elementów, a było to:
Collabowe jedzenie, można było więc zjeść np. Hoshiyomi Cake Crepe, wypić Suisei napój, zjeść donuty Fuwamoco i tak dalej. Jedzenie tu, w Joypolis, w Gratte pokarmów o smaku Suisei nauczyło mnie, że te niebieskie fragmenty zawsze są lekko kwaśne. Najwidoczniej tak smakuje kometa.
Każda vtuberka dostała jedną atrakcję, w której puszczany był jej głos, kwestie dialogowe lub piosenki. Zazwyczaj przy takiej atrakcji stał kawałek kartonu z podobizną tuby, dla której dana atrakcja jest przeznaczona. Dla Suisei był to Cosmic Traveler, czyli raczej niskiej prędkości karuzela, w której możemy kontrolować czy chcemy być wysoko czy nisko. Suisei w Cosmic Travelerze przywitała nas swoim intrem, można było krzyknąć głośno, że dziś też jest urocza. Biorąc pod uwagę ostatnie ogłoszenie, to intro było w przestarzałej już wersji - idol vtuber - a nie - virtual idol. Po intrze poleciała Bibideba i kolejka zaczęła się kręcić.
W trakcie trwania eventu odbywała się też minigra Who? Where? What? polegająca na staniu w kolejce wyrollowaniu na kole fortuny jednej z Holoszek związanych z Tokyo Dome City, wylosowaniu atrakcji i wylosowania nagrody - nagrodami była jedna z szesnastu rodzajów pocztówek lub shikishi lub wallscroll. Pierwszego dnia eventu kolejka była tak duża, że stałem w niej ponad 2 godziny, by za 1000 jenów - jedna gra kosztowała 500 jenów, maksymalnie można było zagrać dwa razy - dostać dwie pocztówki. Na szczęście przed wyjazdem poszedłem do Holocity jeszcze raz i udało się wygrać wallscrolla.
A propos wydawania pieniędzy - częścią wydarzenia był oczywiście sklep z limitowanym merczem. Sklep znajdował się w podziemiach Tokyo Dome City i jeżeli nie zapisało się na niego wcześniej - czyli pierwszego dnia nie przyszło przed 8:00 - to nie dało się w nim nic kupić. Zapisanie się polegało na tym, żeby stać w kolejce do wzięcia biletu na konkretny przedział 15-minutowy. Z takim biletem można było przyjść do sklepu o napisanej godzinie i spokojnie zrobić zakupy. Mi pierwszego dnia nie udało się zapisać na sklep, musiałem przyjść dwa dni później. Nie udało mi się, bo zapisywałem się na Suisei Popup Store w Shibuya Tsutaya. W sklepie najszybciej wyprzedały się akryle i clear file'e z Fuwamoco, bo już po jednym dniu. Psy wydają się całkiem gorącym towarem w Japonii. Olbrzymi ruch i kolejki do sklepu były spowodowane tym, że żeby wejść na teren Tokyo Dome City nie trzeba w żaden sposób zapłacić. Płatne są tylko atrakcje - passzport na cały dzień za około 6000 jpy lub jeden przejazd za 1500 jpy. Każdy może wejść na teren parku rozrywki, wziąć bilet do sklepu Hololive i przyjść później zrobić zakupy. W wypadku opisywanego wcześniej Joypolis żeby wejść trzeba było zakupić bilet na park rozrywki, cenowo wyglądały w Joypolis bilety bardzo podobnie.
Kolejnym sposobem na zabicie czasu, jaki był nam oferowany to swego rodzaju gra terenowa. Na terenie całego parku rozmieszczone były QR kody z dziewczynami pogrupowanymi na generacje. Można było je skanować, za zebranie wszystkich chyba dostępna była nagroda. Mi się nie udało, bo nie miałem kurde pojęcia gdzie kończy a zaczyna się Tokyo Dome City. Teren nie jest w żaden sposób ogrodzony.
Hoshimachi Suisei Popup Store w Shibuya Tsutaya
Suisei Popup Store odbywał się w dwóch partach, oba znajdywały się w Shibuya Tsutaya, w sklepie IP Shotan, który specjalizuje się w organizowaniu popup store'ów różnych marek. Sam budynek Shibuya Tsutaya znajduje się przy samym Scramble Crossing, najtłoczniejszym skrzyżowaniu na świecie.
Część pierwsza odbywała się przez cały lipiec i zajmowała nie taki mały stolik przy schodach w IP Shotanie. Zakupić można było Suifreny i kilka innych podstawowych goodsów, nie było tu nic limitowanego. Całość prezentowała się tak:
Część druga zaczęła się pierwszego sierpnia i potrwa cały miesiąc. Dalej w tym samym sklepie, na tym samym piętrze. Tym razem jednak w dedykowanej przestrzeni collabowej. Żeby wejść do sklepu trzeba było zapisać się na konkretny timeslot korzystając z systemu cloud-pass. Po rejestracji otrzymywało się QR kod, na który można było wejść, i który kasowany był przy kasie razem z zakupami. Tam też sprzedawca używał jakiegoś śmiesznego przedmiotu na moim tablecie i telefonie, który sprawiał, że bilet dostawał status skasowanego. Szczerze mówiąc ni emam pojęcia jak to działało. W sklepie znajdowało się sporo limitowanego merczu, głównie związanego z Bibidebą oraz... 1/1 figurka Suisei, która widoczna była na tegorocznym Holofesie. Cały wcześniejszy mercz, z pierwszej wersji sklepu, również był dostępny. Tak prezentował się sklep w drugim terminie:
Dokładnie tak samo jak na Holofes 2024 - figurka jest na spodzie podpisana ręcznie przez Suisei. Jako, że w sklepie trochę nielegalnie byłem w sumie trzy razy - używając trzech różnych numerów telefonó do rejestracji - to dobrze zdawałem sobie tego sprawę w przeciwieńśtwie do japończyków odwiedzających ten sklep. Dwa razy zagadałem do osoby obok mówiąc, że figurka jest podpisana i obie te osoby były zachwycone tym faktem i mega wdzięczne, że im powiedziałem o tym. Miło wesprzeć kolegów Hoshiyomich po fachu.
Dostępne były również Suifreny w wersji drugiej, te w stroju nazwanym casualowym, jednak bardzo szybko wszystkie się wyprzedały. Jak po kilku dniach przyszedłem do sklepu ponownie to już ich tam nie było. Został tylko nowe freny to go i zwykłe Suifreny.
Taku Inoue "Heartbeat" Release Party
Może nie do końca związane z Sui, ale 01.08.2024 odbywało się Release Party nowego singla Taku Inoue, na które się wybrałem. Bilety były na platformie Lawson Ticket, więc jest to jeden z pierwszych razy, kiedy faktycznie zrobiłem użytek z moich kont na tej platformie i wygrałem bilety. Koncert odbywał się w Clubasia w Shibuyi, na parterze. Wejściówka kosztowała 4500 jenów, czyli jakieś 110zł. Dodatkowo - jak to zwykle w Japonii jest - przy wejściu za gotówkę obowiązkowo zakupić trzeba karnet na napój w cenie 600 jenów, czyli około 15zł. Mój bilet miał numer 160, więc około 18:00 ustawiłem się w kolejce pod klubem i czekałem aż wyczytany zostanie numer 160, gdy został wyczytany, pokazałem bilety, zapłaciłem za napój i wszedłem do środka. Jako, że przynajmniej 160 osób weszło przede mną stwierdziłem, że napój z baru odbiorę sobie później i poszedłem prosto pod scenę. I tu pojawiło się pierwsze zaskoczenie, ponieważ konsoleta DJ-owska została przeniesiona ze sceny na parkiet. Stanąłem w jakimś drugim trzecim rzędzie na prawo od konsolety i zacząłem oczekiwanie.
Równo o 18:30 pojawił się DJWildParty i zaczął rozgrzewać publiczność. Szczerze mówiąc to była chyba moja pierwsze impreza tego typu w Japonii i nie byłem do końca przekoanny, że to jest coś dla mnie. DJWildParty remiksował najróżniejsze kawałki, spośród których udało mi się usłyszeć na pewno Tsunomaki Watame i parę starych hitów z anime. W przerwach między utworami popijał sobie Hainekena i rozmawiał głośno z publicznością. Publiczność rozstawiona była zarówno na parkiecie jak i na scenie, otaczając całą konsoletę i stojąc plecami do ekranu z wizualiami i MV utworów. Padło pytanie po japońsku kto jest pierwszy raz w Clubasia, razem ze mną zgłosiło się około pięciu osób. Wygląda na to, że większość osób tutaj to stali bywalcy. DJWildParty grał niecałą godzinę
Następnie na scenę wszedł Kenmoshi. Jego styl znacząco się różnił od DJWildParty, wydaje mi się, że miał też nieco nowszą playlistę. Socjalki obu DJ-ów możecie znaleźć tu i tu.
Szczerze mówiąc nie byłem jakoś zachwycony koncertem do tego momentu i pojawiały się w mojej głowie myśli, że jednak może tego typu imprezy nie są dla mnie. No, ale wtedy weszła gwiazda wieczoru, Taku Inoue. I szczerze mówiąc czuć było, że starszy pan (sam się tak nazwał!) ma ma trochę więcej lat doświadczenia w DJ-owaniu. Pojawiły się jego klasyczne utwory takie jak Hotel Moonside czy Tulip z iDOLM@STER Cinderella Grils i wiele więcej. Dla mnie przede wszystkim pojawiło się aż osiem kawałków Hoshimachi Suisei, a były to kolejno: Bibideba, SOS, Yoru wo Matsu yo, Comet, Midnight Mission, Blackhole Dancehall, 3:12 i Stellar Stellar. Dosłownie powtórka koncertu Midnight Mission z lutego. Żałuję tylko, że podczas Blackhole Dancehall nie dotarliśmy do fragmentu, kiedy Suisei śpiewa "yeah yeah yeah yeah". Dwa ostatnie też utworu kończyły koncert. Podczas Stellar Stellar ludzie z tyłu wyciągnęli nawet niebieskie penlighty. No ok, kłamałem jak napisałem, że były to dwa ostatnie utwory, ale to dlatego, że Inotaku zrobił ten sam żart. Po Stellar Stellar już chciał wyganiać nas do domu, ale przypomniał sobie, że po coś tu jednak się zebraliśmy. No tak, to przecież release party jego nowego singla, którego stworzył razem z SARUKANI i Haruno I w tym momencie poleciało tytułowe Heartbeat, któego możecie posłuchać np. tutaj.
Para zdjęć sprzed Clubasia, w środku nie bardzo miałem jak zrobić coś dobrego, ale sporo nagrań można znaleźć na twitterze.
Seichi Junrei
Przebiliśmy się przez eventy z mojego wyjazdu, wreszcie tytułowe pielgrzymki. Święte miejsca, które w jakiś sposób związane są z Hoshimachi Suisei.
Stellar Stellar
Ciężko powiedzieć czy jest to najbardziej rozpoznawalny utwór Suisei. Przed marcem 2024 pewnie tak było, teraz może już tak nie być. Ale na pewno to utwór klasyczny i rozpoznawalny wśród osób zainteresowanych zjawiskiem vtubingu. Całe Stellar Stellar odbywa się w trzech miejscach w Japonii. W Osace, w tokijskiej dzielnicy Kameido oraz w tokijskiej Shibuya. Najwięcej lokacji znajduje się w drugiej wymienionej lokacji. Zdjęcia będę grupować per lokacja, bo w takiej kolejności je robiłem.
Osaka
W Osace do zrobienia miałem trzy zdjęcia.
Tak zwany Gempachi Bridge na jednej z odnóg rzeki Yodo. By wykonać to zdjęcie trzeba pójść bliżej końca mostu przy zachodnim wybrzeżu i ustawić się w kierunku południa. Moje zdjęcie zostało wykonane w dzień.
Shinosakaekinanhodo Bridge, czyli kładka na południe od stacji Shin-Osaka, jeżeli obiektyw kamery obrócić by o 180 stopni to widzielibyśmy całą stację kolejową. Niestety nie udało mi się znaleźć perfekcyjnie jadącego pociągu, ale i tak wyszło całkiem nieźle, jak na amatorski aparat. Bez pociągu udało się zrobić trochę lepsze ujęcie. Odpowiedni kadr łapałem patrzac na słupy podtrzymujące trakcje kolejową.
Jest to przejazd kolejowy przy stacji Nishinakajima Minamigata w Osace. Żeby zrobić to zdjęcie trzeba było wyjść na ulicę, złapac odpowiedni kąt no i oczywiście poczekać na światła kolejowe i nadjeżdząjący pociąg. By złapać ujęcie ze światłem migającym i z podniesionym szlabanem należy zrobić zdjęcie zanim przyjedzie pociąg.
Shibuya
Ta dzielnica pojawia się dwukrotnie w Stellar Stellar
Podczas mojej pierwszej wizyty w tym tunelu był on w czasie odmalowywania. Jakbym przyjechał do Shibuyii tydzień wcześniej to możliwe, że udałoby mi się zobaczyć go tak jak wyglądał kiedyś. Obecnie wygląda tak jak na drugim zdjęciu. Samo zdjęcie robione było od strony słynnego shibuyskiego skrzyżowania. Z lekkim zoomem, na lekim wzniesieniu. Ten tunel pojawia się również w teaserze zapowiadającym hololive DEV_IS. Również przed remontem.
Skrzyżowanie kawałem za słynnym Scramble Crossing, na moim zdjęciu samochody niestety jadą w drugą stronę, ale to definitywnie to miejsce. By wykonać to zdjęcie trzeba ujstawić się pod schodami, wyjść lekko na ulicę, w miejsce gdzie parkują samochody i czekać na dobry moment. To samo miejsce, ale z innej perspektywy pojawia się na MV do utworu Ever Blue u Omaru Polki. Zdjęcie w Stellar Stellar robione było stojąc obok schodów widocznych w lewym dolnym rogu na MV Polki.
Kameido
Chyba lokacja najczęściej pojawiająca się w Stellar Stellar.Pierwsza lokacja, boczna uliczka zaraz obok dworca Kameido. Miejsce dobre, ale ujęcie niestety trochę krzywe.
Automaty i coin locker za 200 jenów. Automat po lewej stronie już nie istnieje, więc zdjęcie nigdy nie będzie takie samo jak podczas kręcenia Stellar Stellar. Zdjęcie trzeba zrobić z drugiej strony ulicy, używając trochę zooma.
Kolejne zdjęcie wymagające zooma, zaraz za automatami.
Daleko iść nie trzeba było by zrobić to zdjęcie, bo to właściwie boczna uliczka obok poprzedniego zdjęcia. Znak na słupie z adresem chyba gdzieś się w międzyczasie zgubił, zaparkował też samochód, ale to niewątpliwe to samo miejsce, a ujęcie nawet całkiem trafne.
Jedno z trudniejszych zdjęć jakie kiedykolwiek robiłem, ale poza faktem, że nie złapałem restaruacji po lewej stronie to udało się całkiem nieźle. Czemu było trudne? Chyba siedem razy przebiegałem przez ulicę w miejscu bez pasów.
Kolejne trudne zdjęcie, ale tym razem przebiegałem przez pasy, więc przynajmniej nie było ryzyka, że coś mnie potrąci. Całkiem długo nie byłem pewny, czy to na pewno to miejsce, ale znów pomocne okazały się poziome znaki drogowe.
Bibideba
Z najnowszego megahitu Suisei, z Bibideby, znane jest mi tylko jedno miejsce. To, w które wyszła już przebrana w casualowy outfit zatańczyć. Znajduje się przy stacji Shimbashi. Planowałem tam pójść cały czas, ale trafiłem tam przez przypadek już pierwszego dnia w Tokyo. Podczas przesiadki na Shimbashi pojechałem windą w górę, by dotrzeć na monorail. Wychodząc z windą serce zrobiło waku waku, od razu szklane ścianki wydały mi się znajome. Kilka sekund później już wiedziałem gdzie jestem. Lokacje znaleźć bardzo łatwo.
Zdjęcie nie wyszło perfekcyjnie, nie byłem na nie przygotowany, nie wiedziałem jaki kadr złapać. Wydaje mi się, że na tablecie mam lepsze zdjęcie. Jak je znajdę to dodam.
Midnight Mission
Akcja piosenki odbywa się w tokijskiej dzielnicy Shimokitazawa. Shimokita słynie w dzień z bycia stolicą używanych ciuchów, a w nocy ze sporej ilości klubów. Już po wyjściu ze stacji przywitał mnie mini targ z rękodziełem i używkami, a sklepy z używną odzieżą były prawie wszędzie. W Midnight Mission możemy dostrzec bardzo wiele lokacji, które później możemy odnaleźć. Ja naliczyłem ich około jedenastu i niestety - nie udało mi się wszystkich odnaleźć. Prawdopodobnie przez remonty, które odbywały się akurat w trakcie mojego pobytu w Shimokitazawie.
Dworzec Shimo-Kitazawy, wschodnie wejście
Miejsce, w którym Suisei tańczy około pierwszej minuty Midnight Mission. Znalezienie go było dość trudne, z uwagi na potworki w tle. Pomocne okazały się być znaki drogowe poziome widoczne na obu zdjęciach.
Dziesięć sekund później widzimy Suisei przechodzącą obok sklepu z lampami Sapporo.
Napis BROOKLYN to jedna z lokacji pojawiających się na samym początku MV Midnight Mission. Pozostałych niestety nie udało mi się znaleźć, prawdopodobnie z uwagi na remonty.
Po tej drodze szedł Taku Inoue. Lawson, w którym kupił papierosy prawdopodobnie widoczny w tle.
Kawałek przed miejscem, w którym Suisei spotyka się z Taku Inoue znajduje się prawdopodobnie ta ulica. Tutaj niestety bardzo ciężko było znaleźć dobry kadr z uwagi na to, jak ten fragment na MV wygląda.
Cały spacer Suisei i Taku Inoue w Midnight Mission odbywał się tymi uliczkami:
Może miałem za mało czasu na Shimokitę, może to akurat remonty. Kilka zdjęć było naprawdę ciężko zrobić - Stellar Stellar było dużo łatwiejsze. Na pewno tu wrócę i spróbuję złapać to, czego wcześniej mi się nie udało. Zwłaszcza, że dzielnica ma niepowtarzalny klimat
Maruka Udon
To restauracja, w której Suisei wraz z Azusą Tadokoro zjadły kiedyś udon i powiedziały o tym online. Lokal nie posiada angielskiego menu, ale podobno zawzse ma kolejki - miał też całkiem sporą w momencie gdy go odwiedzałem. W środku znajdują się trzydzieści dwa miejsca i całkiem tanio można dostać tutaj nawet niezły udon na zimno lub na ciepło. Cenowo wychodziło od 500 do 1000 jenów za porcję.
Gdzie jeszcze mogę pojechać?
Mogę jeszcze pojechać do Singapuru i zwiedzić miejsca z podróży Miko i Suisei. Pewnie to kiedyś zrobię, jeżeli pojawi się tam jakiś koncert. Ale jeżeli chodzi o Japonię to: - Universal Studio Japan - Takoyaki museum w Tokyo - 3:12 spoty - Broadcasting Room spot
Dodatkowo
Byłem też w kilku innych miejscach, w niektórych z nich udało mi się również znaleźć innych Hoshiyomich, fanów Hololive i atrakcje z Suisei związane.
Wonder Festival
27 lipca odbywał się Chibie Wonder Festival, największy figurkowy festiwal w Japonii. Trochę przez przypadek się na niego wybrałem. Po odstatniu ponad półtorej godziny w pełnym słońcu w wielkiej kolejce udało się wejść na festiwal. Składał się on z trzech ogromnych hal w Makuhari Messe. Na dwóch dnich byli wystawcy niezależni, robiący figurki samodzielnie. Na trzeciej hali byli wystawcy bardziej komercyjni, tacy jak Aniplex, AmiAmi i inni duzi gracze. Było też Design Coco, gdzie spodziewałem się zobaczyć 1/1 figurkę Suisei - niestety była ona nieobecna. Jak wiadomo z wcześniejszej częsci tego wpisu, figurka prawdopodobnie była wtedy gdzieś w magazynie IP Shotana, gotowa na otwarcie Suisei popup store'a w Shibuya Tsutaya. Ale coś z Suisei udało się znaleźć, na halach z indie twórcami figurek pojawiło się pięć garage kitów Suisei. Do własnoręcznego złożenia i pomalowania. Dwie nawet udało się zakupić, reszta niestety w momencie mojego odnalezienia ich była już sold out. Oto one:
Bitsummit
20 lipca w Kyoto trafiłem na Bitsummit, wydarzenie dla indie gamedeveloperów, gdzie mogli prezentować swoje gry. Nie spodziewałem się zobaczyć tam nic związanego z Suisei, a całkiem miło się zaskoczyłem, po pierwsze spotkałem tajwańskich developerów gry Naka no Hito Culprit, wśród których byli Hoshiyomi. Miło było dostać tajwańskiego cukierka. No, ale nie tworzyłbym gdyby całego podpunktu tutaj by tylko pokazać, że Hoshiyomi istnieją i są wszędzie. Na drugim piętrze hali, na której odbywało się Bitsummit znajdywały się nieco większe i bardziej komercyjne stoiska. Udało mi się np. zagrać w Hololive Treasure Mountain lub odwiedzić stoisko Hololive Indie i zagrać w dwie z wydanych w ramach tego programu gier. Udało się też dostać wizytówkę jednej z pracujących tam osób.
Podsumowanie
Zmęczyłem się pisząc ten tekst i mam nadzieję, że nigdy więcej nie napiszę podobnego. Mam nadzieję, że informacje tu zawarte w minimalny sposób były interesujące i jakoś kogoś zaciekawiły. Jeżeli ktoś chciałby poznać dokładne lokalizacje miejsc, w których byłem to służe pomocą. Jeżeli ktoś chciałby dowiedzieć się jak zapisywać się na różnego rodzaju eventy w Japonii to zapraszam do lektury podstrony loterie. Obiecuję jeszcze rozbudować ją o obrazki, tak samo sekcje goodsy, Dużo pisania przede mną, a już ten tekst mnie zmęczył.
A poważniej; pielgrzymki to masa chodzenia i masa przygotowania, zwłaszcza jeśli mamy ograniczony internet i nie możemy ot tak co chwilę patrzeć na mapę. Na pewno jest to na pewien sposób unikalny sposób na spędzanie czasu w Japonii i moim zdaniem rozbudowuje spojrzenie na piosenki czy osoby. Oglądanie MV Midnight Mission czy Stellar Stellar ma dla mnie teraz zupełnie inne odczucie. W końcu widziałem te miejsca, byłem w nich. Czy Suisei w nich była? Na pewno wie o ich istnieniu.
Jeżeli o eventy zaś chodzi - gdy decydowałem się na datę podróży wiedziałem, że jadę na WonFes, Bitsummit i Joypolis, cała reszta pojawiła się w przeciągu ostatnich dwóch miesięcy przed wylotem. A jak widać jest tego całkiem sporo, okres wakacyjny w Japonii owocuje w różnego rodzaju wydarzenia, gdybym np. zdecydował się zostać kilka dni dłużej to pewnie odwiedziłbym jeszcze letni Comiket. Dużo wydarzeń dropnęło też dlatego, że leciałem na przełomie Lipca i Sierpnia. Wydaje mi się, że z uwagi na to, że w wiele rzeczy zaczyna się wraz z nowym miesiącem to w przyszłości też będę celować w przełomy dwóch miesięcy, by zaliczyć jak najwięcej wydarzeń.
To tyle na dziś. Widzimy się pewnie już niedługo, bo wygrałem zarówno świetne bilety na Breaking Dimensions jak i na pierwszy sololive Sakury Miko - Flower Fantasia. Na obu prawie na pewno pojawi się Hoshimachi Suisei, dlatego nie chcę odpuścić tych wydarzeń
Wersja 0.2